Dlaczego znowu Ci nie wyszło? (I jak to w końcu zmienić)

Nowy planer, stara Ty?

Znasz ten schemat? Jest niedziela wieczór. Dzieci w końcu śpią, w domu panuje rzadka chwila ciszy, a Ty z nabożnym skupieniem otwierasz nowy planer. Wypisujesz cele: „Nauczę się copywritingu”, „Będę ćwiczyć 3 razy w tygodniu”, „Znajdę nową pracę zdalną”. Czujesz ten przypływ dopaminy. Już widzisz siebie jako bizneswoman w dresie, która jedną ręką wysyła oferty, a drugą miesza zdrową owsiankę.

A potem przychodzi poniedziałek. Dziecko budzi się z katarem, kawa stygnie po raz czwarty, a Ty o 20:00 marzysz tylko o tym, by gapić się w ścianę lub bezmyślnie scrollować Instagram. Kolejny tydzień kończysz z poczuciem winy, myśląc: „Po prostu nie mam silnej woli”.

Bzdura. Silna wola to zasób wyczerpywalny, a w macierzyństwie kończy się on zazwyczaj około godziny 10:00 rano. Prawdziwe powody, dla których brak motywacji do działania staje się Twoją codziennością, leżą znacznie głębiej. Jeśli zastanawiasz się, dlaczego nie osiągam celów, które sobie zakładam – pora na bolesną, ale uwalniającą prawdę.

1. Masz inne, ważniejsze niezaspokojone potrzeby

Wyobraź sobie, że chcesz budować luksusowy apartamentowiec na bagnie. Bez fundamentów. Jak myślisz, jak długo postoi? No właśnie.

Twoje cele zawodowe i rozwojowe to ten apartamentowiec. Twoje potrzeby fizjologiczne i emocjonalne to fundamenty. Jeśli od trzech miesięcy nie przespałaś cięgiem więcej niż 4 godzin, jeśli Twoim jedynym posiłkiem jest niedojedzona parówka po dziecku, a Twoim jedynym kontaktem z dorosłym człowiekiem jest kurier InPostu – Twój mózg jest w trybie przetrwania.

W trybie przetrwania kora przedczołowa – odpowiedzialna za planowanie i naukę – idzie spać. Twoje ciało chce tylko jednego: przeżyć do wieczora. Psychologia osiągania celów jest nieubłagana: nie będziesz kreatywna, jeśli jesteś skrajnie wyczerpana.

Co z tym zrobić? Zanim zaczniesz wyznaczać cele „wysokie”, zadbaj o bazę. Jak znaleźć czas dla siebie przy dziecku, gdy wszystko leży? Czasem „czasem dla siebie” nie jest nauka kursu, ale 20 minut drzemki. Dopiero gdy załatasz największe dziury w regeneracji, będziesz miała paliwo, by ruszyć z kopyta.

2. Nie wiesz, PO CO właściwie to robisz

„Powinnam więcej zarabiać”, „Powinnam się doszkalać”, „Powinnam wrócić do formy”.

Słowo „powinnam” to największy zabójca sprawczości. Kiedy mówisz, że coś powinnaś, zazwyczaj oznacza to, że próbujesz spełnić oczekiwania kogoś innego – społeczeństwa, męża, teściowej albo idealnych matek z sieci. To są cele „z głowy”, a nie „z serca”. (nie bez przyczyny w tym słowie jest WINNAM – nic nikomu nie jesteś winna!!!)

Kiedy dziecko płacze, pranie się wysypuje, a Ty masz usiąść do nauki czegoś, co Cię właściwie nie kręci, Twój mózg zapyta: „Po co nam to? Przecież to tylko dodatkowy stres”. I wygra.

Jak wyznaczać cele, by chciało się je realizować nawet w trudne dni? Musisz znaleźć swoje „DLACZEGO”. To musi być coś, co budzi emocje. Może to nie jest „nauka marketingu”, ale „chęć posiadania własnych pieniędzy, by nigdy nie prosić o zgodę na zakup nowej sukienki”? Może to nie jest „nowa praca”, ale „wizja poranków bez stresu, że znowu spóźnię się do biura przez korki i żłobek”? Cel bez emocjonalnego paliwa to tylko suchy zapis na kartce.

3. Brak nawigacji, czyli gdzie jest ta Twoja wizja?

To jest najczęstszy powód porażek. Masz listę zadań (cele), ale nie masz mapy (Wizja).

Cele to przystanki na drodze. Wizja to cel podróży. Jeśli nie wiesz, do czego w swoim życiu dążysz, będziesz biegać w kółko, łapiąc się przypadkowych zajęć. Wiele mam pobiera moją listę 30 zawodów, patrzy na nią i… nic nie robi. Dlaczego? Bo nie wiedzą, która z tych dróg pasuje do ich wizji życia.

Wizja to odpowiedź na pytania:

  • Jak chcę, żeby wyglądał mój typowy wtorek za 2 lata?
  • Ile godzin dziennie chcę pracować?
  • Jaką kobietą chcę być dla moich dzieci – zmęczoną męczennicą czy spełnioną profesjonalistką?

Bez konkretnego obrazu Twojej przyszłości, każde utrudnienie (choroba dziecka, zmęczenie, brak wsparcia) będzie wydawać się murem nie do przebicia. Gdy masz wizję, te utrudnienia stają się tylko wybojami na drodze, którą i tak chcesz przejść. Wizja życia a cele to różnica między błądzeniem po lesie a jazdą z GPS-em.

Jak przestać gonić własny ogon?

Nie osiągasz celów nie dlatego, że jesteś leniwa. Nie osiągasz ich, bo Twój system operacyjny potrzebuje aktualizacji. Macierzyństwo zmienia wszystko – Twoją energię, Twój czas i Twoje priorytety. Nie możesz planować życia tak, jak robiłaś to przed dziećmi.

Pora przestać się biczować i zacząć działać mądrze.

Jeśli czujesz, że utknęłaś w martwym punkcie, że masz mnóstwo pomysłów, ale żadnego nie potrafisz dowieźć do końca – potrzebujesz strategii. W moim ebooku „Więcej niż mama” cały rozdział poświęciłam właśnie temu, jak stworzyć Wizję, która będzie Cię wyciągać z łóżka (nawet po ciężkiej nocy) i jak przekuć ją w realne, mierzalne cele.

Daję Ci tam narzędzia, dzięki którym w końcu zrozumiesz, czego NIE CHCESZ i stworzysz plan na to, co CHCESZ osiągnąć. Bez lania wody, za to z dużą dawką ćwiczeń, które zrobiły już porządek w głowach setek mam.

Koszt tej zmiany? 37 zł. To cena dwóch kaw na mieście. Kawa da Ci energię na godzinę. Moja strategia da Ci plan na lata.

Nie czekaj na „lepszy czas”. Lepszy czas nie nadejdzie – on jest teraz, w tych małych okienkach między pieluchami a życiem. Wykorzystaj go.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry